Joga i trauma

2025-10-14

Grafika kobiety podczas medytacji

Jednym z największych wyzwań w leczeniu osób doświadczających PTSD jest nauczenie ich by umiały zatrzymać się i utrzymać koncentrację  na swoim aktualnym stanie, na tym co dzieje się w ciele. Podczas terapii “mówionej” to się często nie udaje. Kolejnym aspektem jest przywrócenie poczucia kontroli. „Utrata kontroli leży u podstaw PTSD. Zaburzenie to nie rozwija się u osoby, która panowała nad okolicznościami: była w stanie zatrzymać samochód lub tsunami, nie znalazła się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie, umknęła przestępcy, itd. (…) Dlatego też zasadne jest przyznanie pierwszeństwa działaniom mającym na celu odzyskanie przez klienta i wzmacnianie jego poczucia kontroli nad ciałem, umysłem, procesem terapeutycznym i życiem” (Rothschild, 2021).

Dlaczego joga

O wpływie oddechu czy mantrowania na nasze zdrowie pisano już w Upaniszadach datowanych VII – III w p.n.e. Licząca sobie tysiące lat joga wydaje się być idealnym rozwiązaniem i coraz więcej badań potwierdza, że może być wspaniałym narzędziem wspierającym proces leczenia osób straumatyzowanych (i nie tylko).  „Uważna lektura Jogasutr Patandżalego pozwala zauważyć, że w dziele tym ciało i umysł traktowane są jako całość. Dlatego pewne ćwiczenia fizyczne, takie jak asany i pranajamy, są w tym dziele traktowane jako wstęp do wyższych praktyk psychologicznych. Mają one na celu doprowadzenie do stanu integracji procesów psychofizjologicznych, co zgodnie ze słowami Patandżalego stanowi pierwszy krok w kierunku osiągnięcia samadhi. Ćwiczenia te mają stabilizować procesy psychologiczne tak, aby stopniowo stawały się one coraz mniej podatne na zaburzenia równowagi pod wpływem bodźców zewnętrznych i wewnętrznych. Zatem joga nie rozdziela ciała i umysłu, ale raczej uznaje ścisłe między nimi powiązania” (Kuvalayananda, Vinekar, 2023, str. 33). Między innymi dlatego „leczenie jogą zdobywa obecnie coraz większą popularność. W Indiach coraz więcej osób oraz rożnych instytucji twierdzi, że leczy choroby, stosując metody jogi, i wygląda na to, że większość z nich uzyskuje pozytywne rezultaty. (…) Szczególnie specjaliści z zakresu medycyny psychosomatycznej oraz psychiatrii, zarówno w Indiach, jak i za granicą, okazują duże zainteresowanie terapią jogą” (Kuvalayananda, Vinekar, 2023).

Na możliwość wykorzystania jogi w pracy z traumą zwrócił uwagę m.in. dr Bessel van der Kolk, który sam był jej miłośnikiem. Dr Bessel Van Der Kolk jest profesorem psychiatrii na wydziale medycyny Uniwersytetu w Bostonie, ekspertem w dziedzinie badań nad traumą i leczenia zaburzeń posttraumatycznych. W terapii traumy łączy różne dyscypliny nauki, jest zwolennikiem podejścia somatopsychologicznego. M.in. dzięki badaniom Kolka i jego współpracowników, mamy coraz więcej tzw. twardych danych nt. wpływu jogi na nasze zdrowie psychiczne i dowodów na to, że joga może być świetnym narzędziem wspierającym proces leczenia traumy. W swojej książce „Strach ucieleśniony” bardzo dokładnie opisuje jak działa nasz system nerwowy, co się z nim dzieje kiedy ulegamy traumatyzującemu wydarzeniu. Jeden z rozdziałów jest poświęcony jodze. 

Joga, oddech i serce

26 lat temu w Bostonie Van Der Kolk szukał wsparcia dla swojej terapeutycznej pracy z ofiarami wydarzeń traumatyzujących. Jego zainteresowanie jogą rozpoczęło się gdy usłyszał o HRV, czyli zmienności rytmu serca, wskaźniku, który bardzo dokładnie informuje nas czy nasz autonomiczny układ nerwowy (UN) pracuje prawidłowo. W idealnych warunkach obie części naszego układu nerwowego (część współczulna i przywspółczulna), pracują harmonijnie. Wdech pobudza część współczulną, odpowiedzialną za działanie, pobudzenie ciała. Dlatego bicie serca staje się szybsze. Wydech pobudza część przywspółczulną. Serce zaczyna bić wolniej, ponieważ ta część UN przygotowuje nas do odpoczynku, trawienia, snu. „U zdrowych ludzi rytm oddechu wywołuje stałe, rytmiczne fluktuacje częstości bicia serca. Prawidłowa HRV jest wskaźnikiem ogólnego dobrostanu. Dlaczego HRV jest tak ważna? Otóż, gdy nasz autonomiczny układ nerwowy jest w równowadze, mamy stosunkowo wysoki stopień kontroli nad naszymi reakcjami na drobne frustracje i rozczarowania, możemy spokojnie ocenić, co się dzieje, gdy czujemy się urażeni albo opuszczeni. Skuteczna zmienność pobudzenia daje nam kontrolę nad emocjami i popędami. Jak długo umiemy utrzymać spokój, możemy wybrać, jak zareagujemy” (Kolk, 2023). Zazwyczaj, niestety, mamy mały wpływ na docierające do nas bodźce. Natomiast dzięki wyregulowanemu układowi nerwowemu, możemy kontrolować to, jak na ten bodziec zareagujemy. Jak twierdził Viktor Frankl, w tej właśnie chwili, pomiędzy bodźcem, a reakcją, leży nasza wolność, możliwość wyboru. 

Dzięki maszynie do pomiaru HRV Kolk rozpoczął badanie osób z PTSD i tych bez schorzenia. Okazało się, że układ współczulny i przywspółczulny pierwszej grupy zupełnie ze sobą nie współpracuje. Wyjaśnia to dlaczego osoby straumatyzowana mogą przesadnie reagować na nawet niewielki stres. Poszukując odpowiedzi na pytanie: „czy można jakoś poprawić HRV?”,  badacz znalazł informacje dotyczące jogi. „Google wyrzucił 17 tysięcy stron z joga, na których twierdzono, że te ćwiczenia poprawiają HRV, nie mogliśmy jednak znaleźć żadnych potwierdzających to badań. Jogini mogli wypracować fantastyczną metodę pomagania ludziom w odnalezieniu wewnętrznej równowagi i zdrowia, ale w 1998 roku nie było zbyt wielu prac oceniających takie twierdzenia przy użyciu narzędzi badawczych zgodnych z zachodnią tradycją. (…) żadne pismo psychiatryczne nie opublikowało naukowego badania na temat jogi w PTSD, do czasu naszej pracy z 2014 roku” (Kolk, 2023). W celu dalszych badań Kolk rozpoczął współpracę z nauczycielem jogi Davidem Emersonem, który prowadził zajęcia dla weteranów oraz ofiar gwałtu. Wszystkie programy jogi wykorzystywane w badaniach łączyły w sobie ćwiczenia oddechowe, asany i medytację. Badania pilotażowe zakończyły się sukcesem, więc terapeutyczne zajęcia jogi zostały wprowadzone na stałe w Ośrodku Traumy. 

Dlaczego warto mieć kontakt z ciałem

Dzięki odkryciom współczesnej neuronauki wiemy, że nasze poczucie siebie jest w nierozerwalny sposób połączone z ciałem. Jeśli nie czujemy i nie potrafimy interpretować doznań płynących z naszego ciała, nie jesteśmy w stanie poznać siebie. Musimy nauczyć się rejestrować i działać zgodnie z nimi, żeby bezpiecznie przejść przez życie. Jeśli nie wiemy czego chce nasze ciało, błądzimy, nie wiemy czego chcemy, co jest nam naprawdę potrzebne. Możemy na przykład mylić głód z jakąś inną potrzebą i jeść np. wtedy gdy czujemy niepokój. Podtrzymywanie świadomości zmysłowej jest bardzo istotne dla wychodzenia z traumy. „Większość tradycyjnych terapii lekceważy lub wręcz ignoruje chwilowe zmiany zachodzące w naszej wewnętrznej zmysłowej rzeczywistości. Tymczasem te zmiany są sednem reakcji organizmu: to stany emocjonalne odciśnięte w równowadze chemicznej ciała, w trzewiach, w kurczeniu się mięśni prążkowanych twarzy, gardła, tułowia i kończyn. Ludzie, którzy przetrwali traumę, muszą się nauczyć, że potrafią przeżyć te wrażenia zmysłowe, oswoić wewnętrzne doświadczenia i uruchomić nowe wzorce zachowań. W jodze skupiasz uwagę na oddechu i chwilowych odczuciach. Zaczynasz dostrzegać związek między swoimi emocjami a ciałem- jak wtedy, gdy niepokój, czy uda ci się wykonać jakąś pozycję, naprawdę wytrąca cię z równowagi. Zaczynasz eksperymentować, sprawdzasz czy potrafisz zmienić to, jak się czujesz. Czy głęboki wdech łagodzi napięcie ramion? Czy skupienie na wydechu uspokaja?” (Kolk, 2023).

Kolk, który sam zaczął uczyć jogi, zwrócił uwagę, że zarówno w terapii jak i w jodze, dwa zdania są bardzo ważne: “zauważ to” i “co dalej?” Trauma powoduje poczucie bezradności i przerażenia. Ćwicząc jogę doświadczamy, że odczucia pojawiają się i znikają. Gdy nauczyciel zachęca do wykonania jakiejś pozycji, która może być wymagająca, próba jej wykonania i utrzymania przez kilka oddechów daje poczucie sprawstwa, odczucia że napięcie mija, że mamy nad nim kontrolę, a to z kolei zwiększa naszą zdolność do radzenia sobie ze stresem. 

Wartość medytacji

  Dzięki coraz większej ilości badań dotyczących mózgu wiemy również, że intensywna medytacja wpływa na te rejony mózgu, które odpowiadają za samoregulację. W związku z tym Kolk rozpoczął również badania w tym kierunku. „Potrzeba rzecz jasna o wiele więcej pracy, ale nasze wyniki otwierają zupełnie nowe horyzonty: pokazują, jak działania obejmujące dostrzeżenie i oswojenie wrażeń płynących z ciała mogą wywołać głębokie zmiany prowadzące do wyjścia z traumy zarówno w mózgu, jak i w umyśle.” (Kolk, 2023). Pisze o niej również B. Rothschild w Ciało pamięta, częściej korzystając z terminu bardziej zachodniego: mindfulness. „Nieodłącznym elementem mindfulness jest konieczność kierowania uwagi ku czemuś, co dzieje się w chwili obecnej, a nie ku myślą bądź obrazom z przeszłości czy przyszłości. Ponadto uwagę należy podtrzymywać bez wartościowania pojawiających się uczuć i myśli, z wyrozumiałością między innymi dla tego, jak trudne jest osiągnięcie koncentracji. Zasadniczo mechanizm mindfulness polega na kierowaniu uwagi ku świadomemu celowi. Tradycyjnie jest nim podążania za wdechem i wydechem” (Rothschild, 2021, str. 208). Mimo braku dokładnych badań Rothschild jest przekonana, że praktyka uważności, znana od tysięcy lat, ma ogromny potencjał „jako antidotum na skutki PTSD” dzięki możliwości regulowania układu nerwowego  (Rothschild,2021). 

„Zastosowanie mindfulness w leczeniu zespołu stresu pourazowego (PTSD) powinno być czymś banalnie prostym. Koncentracja na chwili obecnej wynikająca z uważności stanowi naturalne antidotum na PTSD- stan w którym umysł i cialo są ustawicznie nękane wspomnieniami przerażającej przeszłości, co stanowi główny objaw tego schorzenia. Można by pomyśleć, że skoro mindfulness odciąga uwagę od przeszłości, kierując się ku tu i teraz, to taka technika stanowi istny dar z nieba” (Rothschild, 2021). Mimo ogromnego potencjału nie zawsze medytacja odnosi zamierzone skutki, czasami wręcz przeciwnie, może rozregulować układ nerwowy, powodować dysocjację, niepokój, a nawet panikę.  Dlatego konieczne są dalsze badania, czasami modyfikacje metody. Rothschild opisuje w książce także swoje własne doświadczenia. Zapisała się na kurs opracowany przez Jona Kabata-Zinn, który wprowadził mindfulnes do świata medycyny, dzięki jego książce Życie, piękna katastrofa, technika ta zyskała ogromną popularność. Pisze między innymi o tym dlaczego tzw. skan ciała, skupianie się na oddechu czy zamykanie oczu, może być trudny dla osób z PTSD. Ważną umiejętnością ćwiczoną podczas medytacji jest tzw. interocepcja- skupianie się na wrażeniach płynących z ciała. Musimy jednak pamiętać, że straumatyzowane osoby są często przeciążone wrażeniami ze swojego wnętrza, dlatego „zmiana obiektu uważności z interoceptora na eksceroceptor, bądź przechodzenie z jednego na drugi może mieć decydujące znaczenie dla osoby z PTSD. Koncentracja na oddechu może być zachowana, lecz zamiast odczuwania go od środka, można spróbować wsłuchać się w jego odgłos bądź obserwować unoszenie się i opadanie klatki piersiowej. Alternatywnie ktoś może się posłużyć na przykład eksteroceptywnym zmysłem wzroku w celu znalezienia czegoś, na co można by patrzeć (Rothschild, 2021).  Tu świetnym rozwiązaniem może  być Trataka, jeden z procesów oczyszczających w jodze. Możemy koncentrować się na punkcie (binda trataka) albo na obrazie (pratibimba trataka). Tak więc dzięki pewnym modyfikacjom, jak np. skrócenie czasu (Christine Wolf opracowała skrócone medytacje)  czy znalezienie odpowiedniej pozycji podczas medytacji, można skutecznie korzystać z tej techniki, jako narzędzia wspierające w pracy z traumą. 

Jak wspomniano wcześniej, pod wpływem traumatyzujących przeżyć m.in. tracimy kontakt z rzeczywistością, trudno jest nam być tu i teraz, możemy mieć problem z odróżnieniem tego co jest i tego co było. Tzw. flashbacki są bardzo realne,  mamy poczucie, że sytuacja traumatyzujaca zdarza się ponownie. Dzięki asanom możemy na nowo stanąć na własnych nogach. Grupa pozycji stojących jest bardzo ważną częścią praktyki jogi. Okazuje się również, że już samo chodzenie boso może mieć bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie. 

„Ugruntowanie pozwala na doświadczanie przyjemności, która z kolei motywuje jednostkę do sięgania po kolejne źródła energii w każdym obszarze obiecującym przyjemność. (…) Blokując lub ograniczając zdolność organizmu do doznawania przyjemności, automatycznie ograniczamy płynące z niego impulsy. Jeśli życie nie przynosi komuś przyjemności, jego oddech staje się płytki, apetyt zanika, zainteresowanie światem słabnie. (…) Ugruntowanie zakorzenia człowieka w jego fundamentalnych, zwierzęcych i cielesnych funkcjach, a czyniąc to, ożywia i wspiera jego duchowe wysiłki, co wiąże się z przepływem wrażeń i energii do głowy. Jego stopy mocno wspierają się o ziemię, ramiona rozkładają się szeroko i sięgają wzwyż, ku niebu, oczy otwierają się na chwałę Wszechświata, a duch wznosi się w górę w zachwycie nad cudem życia, cudem świadomości i tym, że jest się cząstką tego wszystkiego” (Lowen, 2012). Trauma może nam zabierać  poczucie sprawczości, siłę by chcieć dla siebie czegoś dobrego, poczucie wartości, dzięki asanom możemy wrócić do naszego pierwotnego potencjału, naszej siły sprawczej i energii.